Quotessence
Home / Books / La Nuit de feu

La Nuit de feu

Book by Éric-Emmanuel Schmitt · 23 quotes · Wiara, Bóg, Ateizm

Filter quotes by topic

La Nuit de feu Quotes

“Comme ils ne supportent pas l'ignorance, les hommes créent des savoirs. Ils inventent des myths, ils inventent des dieux, ils inventent un dieu, ils inventent des sciences. Les dieux changent, se succèdent, meurent, les modèles cosmolgiques également, et ne persiste qu'une ambiance, celle d'expliquer.”

“Przystojny czy nie, miałem to w nosie. Podobać się sobie czy nie, jakież to ma znaczenie? Wspomniałem o wcześniejszym zmartwieniu, fundamentalnym: nie rozpoznawalem się! (...) "Gdzieś czeka na mnie moja prawdziwa twarz". To zdanie narzuciło się wczesnym popołudniem. Potem wróciło do mnie. Marsz sprawił, że stało się natrętne. Wracało, wracało, wracało. Co znaczyło? Podejrzewałem, że ilustrowało moje troski: od roku szukałem swojego miejsca w zyciu, swojej roli, swojego zawodu. To wycofanie się na pustynię miało mi pozwolić posunąć się naprzód.”

“Do pogardy dla wierzącego dochodzi pogarda dla dzikusa. (...) Oto co myślą te nasze trzeźwe umysły! Po co oświecać tubylca? Po co pozbawiać go korzeni, oferując mu ateizm? Cóż by na tym zyskał w tym wrogim środowisku? W rzeczywistości uważają, że to normalne, gdy modli się Afrykanin, lecz irytujące, gdy robi to Europejczyk, ponieważ ich zdaniem Europejczyk jest lepszy od Afrykanina.”

“Stopniowo niebo i ziemia splatały się ze sobą, pokonane przez półmrok. Kontury gór rozciągały się w nieskończoność, a ich zbocza, wierzchołki i występy się przytępiły. Nie, zdecydowanie, Boga tam nie było. Gdyby Bóg chciał, bym go poznał, zabrałby się do tego inaczej, prawda? Człowiek szuka Boga. Byłbym wstrząśnięty, gdyby to Bóg szukał człowieka, gdyby Bóg mnie ścigał...”

“(...) Niepokój, choć odsunął mnie od świata, nie przybliżył mnie do Boga. Przeciwnie, skazał mnie na jeszcze większą samotność i arogancję, miotając mną tak, jakbym był jedyną istotą myślącą pośrodku wszechświata, który nie myśli. Przeciwnie niż niepokój, radość połączyła mnie ze światem i zbliżyła do Boga. Radość nauczyła mnie pokory. Dzięki niej nie czułem się już wyizolowany, obcy, lecz wzbogacony, zjednoczony z innymi. Moc, która utrzymywała Wszystko, poruszała się również we mnie, ucieleśniałem jedno z jej tymczasowych ogniw. O ile niepokój uczynił mnie zbyt wielkim, o tyle radość sprowadziła mnie do właściwych proporcji: nie byłem wielki sam z siebie, raczej wielki wielkością tego, co we mnie zamieszkało. Nieskończoność stanowiła dno mojego skończonego umysłu, niczym czara, która mogłaby pomieścić moją duszę.”

“Od mojej nocy powinienem był czuć się bliższ wierzącej i nie zgadzać się z wojującym ateistą. W rzeczywistości nie odnajdywałem się w żadnym z tych dwojga: trzymali się kurczowo prostych rozwiązań, wierzyć, nie wierzyć, wykazując podejrzaną skłonność do kategorycznych sądów. Ani jedno, ani drugie nie znosiło rozwoju, wątpliwości, pytań. Potwierdzając swój wybór, nie chcieli myśleć, lecz położyć kres myśleniu. Pragnęli tylko jednego: uwolnić się od znaków zapytania. Oddech śmierci paraliżował ich umysł.”

“Im jestem starszy, tym lepiej zdaję sobie sprawę, że agnostycyzm stanowi postawę, która jest przeważnie odrzucana. Człowiek musi wiedzieć! Chociaż na świecie są tylko agnostycy wierzący, agnostycy niewierzący i agnostycy obojętni, miliony ludzi upierają się przy mieszaniu wiary z rozumem, nieuznawaniu złożoności umysłu, upraszczaniu pojęć, żeby zmienić w uniwersalną prawdę bardzo osobiste odczucia.”

“A jednak, choć kochałem swoją dyscyplinę, wzbraniałem się przed obraniem drogi, którą dostrzegali przede mną inni... Była rzeczywiście moja, czy stanowiła tylko logiczne następstwo ukończonych studiów? Chodziło o moje życie, czy czyjeś inne? Odnajdywał się w tym dorosły, nie dziecko. Od najmłodszych lat wykazywałem zainteresowania twórcze, kolekcjonując kukiełki, gryzmoląc komiksy, komponując utwory na fortepian, pisząc opowiadania, podkradając ojcu kamerę albo aparat fotograficzny, czy redagując, a następnie wystawiając komedie w liceum. Otóż studia, choć bardzo mnie uformowały, również mnie zdeformowały. Dużo się nauczyłem. Bardzo dużo. Ale nic poza tym. Wyćwiczono moją pamięć, poszerzono wiedzę, wyrobiono u mnie zdolność do analizy i syntez. Zostawiono natomiast odłogiem fantazję, zapał, wyobraźnię, inwencję, spontaniczność. Od roku miałem wrażenie, że się duszę.”

“Chciał wszystko zinwentaryzować (...) Pod tą encyklopedyczną pasją dostrzegałem niepokój. Czy nazywanie nieskończoności nie oznaczało jej odrzucania? Ja prezentowałem odwrotną postawę: rozglądałem się dokoła siebie nie po to, żeby się czegoś nauczyć, ale żeby się oduczyć, usiłując uchwycić w każdej istocie, każdym żywiole, każdym pejzażu coś innego niż to, co już powiedzieli o nich ludzie. W rzeczywistości próbowałem napełnić się pustką. Kto miał rację? Nikt... Każdy podróżnik odpowiada na niejasne wezwanie niepokoju, który go dręczy.”