Quotessence
Home / Quotes / N Quotes

N Quotes

Browse famous quotes beginning with N. This page is a child index of the full Popular Quotes A-Z directory.

All N Quotes

“Nidal Hasan communicated with Anwar al-Awlaki, a known radical cleric, asked about waging jihad against his fellow soldiers. The problem is because of political correctness, the [Barack] Obama administration, like a lot of folks here, want to search everyone's cell phones and e-mails and not focus on the bad guys. And political correctness is killing people.”

“Nie chodzi więc jedynie o fizyczne zdrowie kobiet, ale o funddamentalne zakwestionowanie tradycyjnego obrazu kobiety. Aborcja nie zawsze miała takie znaczenie: dopóki kobiety pozostawały silnie uwiązane w obrębie rodziny jako żony i matki o niewielu prawach i niedużej władzy społecznej, aborcja pozostawała legalna i była tolerowana jako metoda ratowania niezamężnych córek przed hańbą, ograniczania wielkości rodziny i chronienia wyczerpanych matek przed mordęgą kolejnych ciąż i porodów. Była częścią niesmacznych, kobiecych spraw, takich jak menstruacje, poronienia i rodzenie dzieci – w które mężczyźni najlepiej nie powinni się mieszać. Ale białe kobiety z klasy średniej zaczęły się emancypować i angażować w życie publiczne i polityczne – nawet jeśli ograniczało się to do uczestnictwa w klubach kobiecych albo prowadzenia działalności charytatywnej – aborcja nabrała współczesnego znaczenia, związanego z decydowaniem o sobie i czynnym podejmowaniem decyzji. Takie wartości to absolutna podstawa dla amerykańskich mężczyzn, ale nie dla kobiet, które powinny być skłonne do samopoświęcenia, zorientowane na innych, macierzyńskie i zależne.”

“Nie cierpię sposobu w jaki się wysławiasz. Co znaczy "spróbuję wsiąść"? Przecież "spróbować wsiąść" i "wsiąść" to ostatecznie jedno i to samo. Czy skręcisz w prawo na próbę czy z pełnym przekonaniem twój los będzie taki sam. Jedno i drugie jest nieodwołalne. Z chwilą gdy spróbujesz, twój los zostaje przypieczętowany. W życiu nie robi się niczego na próbę. Spróbować coś zrobić oznacza po prostu zrobienie tego.”

“Nie ma pan żadnych pragnień? Nie chciałby ujrzeć świata lepszym, doskonalszym? Każdy chce. Nawet zbrodniarze — ba, oni najmocniej, może mi pan wierzyć, od nikogom nie słyszał tylu projektów ogólnoludzkiej szczęśliwości i marzeń szlachetnych o raju na Ziemi, co od morderców i inszych złoczyńców wysokiego afektu, a im brudniejsza ich zbrodnia, tem pewniej potem w swej spowiedzi po wzniosłe słowa sięgną, jakby w owym ostatecznym upadku, zrzuceni na samo dno najgłębszej, najciemniejszej studni, mogli już patrzeć tylko wzwyż, tylko jeden obraz przed oczyma im pozostał: niebo, gwiazdy, przestwór anielski.”

“Nie ma postulatu, by każdy tekst odhaczył określoną liczbę okienek z listy „reprezentacja mniejszości”, z czego uwielbiają szydzić ci, którzy empatii nie widzieli nawet w słowniku, bo raz natknęli się na termin „polityczna poprawność” i nie szukali już jakichkolwiek innych. Reprezentacja nie jest obowiązkowa, ale jest potrzebna i pożyteczna. Marzy nam się literatura, która nie wyklucza z powodu arbitralnych cech. Albo inaczej: literatura, która jest pisana z empatią i namysłem, sięgająca po to, co jeszcze nieograne i pomijane, pokazująca coś, co widujemy rzadko, a czego potrzebę odczuwamy głęboko. Bo jeśli nawet gatunek, w którym może istnieć wszystko, udaje, że nie istnieją osoby LGBTQ+, to czy gdziekolwiek jest dla nas miejsce?”

“Nie możemy z naszego życia wyrwać ani jednej stronnicy, ale książkę wrzucić w ogień możemy" (George Sand) Samobójstwo jest tą rezerwą, tą ostatnią linią obronną, stanowiącą dla nas rękojmię, że poniżej pewnego punktu poniżenia, upokorzenia, rozbicia wewnętrznego itp. nikt i nic nas zepchnąć nie może. Świadomość, że zawsze można popełnić samobójstwo, to nasze kryte tyły w walce życiowej. Zupełnie inaczej można się wtedy ustosunkować do każdej sprawy; życie nie tylko jest spokojniejsze, ale i o wiele piękniejsze.”

“Nie na­rzu­cam, ile czasu po­win­no się po­świę­cać na pi­sa­nie, bo mo­żesz być za­pra­co­wa­nym rodzicem, który ma na to pół go­dzi­ny na wie­czór, gdy dzie­ci pójdą spać, a mo­żesz też być przedsię­bior­cą, który po­trze­bu­je stwo­rzyć swój pierw­szy pro­dukt on­li­ne i na pi­sa­nie prze­zna­cza kilka go­dzin o po­ran­ku. To, co su­ge­ru­ję, to zna­le­zie­nie czasu na re­gu­lar­ne two­rze­nie. Wła­śnie w ten spo­sób wy­pra­cu­jesz nawyk.”

“Nie należy wyprowadzać z błędu tych, którzy cię nie doceniają. Ci, co nie dostrzegają twojej prawdziwej wartości, obnażają tym samym własne wrażliwe punkty – ziejące dziury w postrzeganiu świata, które powinny pozostać niezasklepione, jeśli chcesz przez nie później przegalopować na grzbiecie płonącego konia, by swym mieczem sprawiedliwości przywrócić prawdę.”

“Nie tworzy, nie przekształca. Interpretuje. To, co było ostateczne, czyni przejściowym; to, co było nieuniknione, czyni przypadkowym. Nadaje życiu nową interpretację – uboższą, bardziej sztuczną, napiętnowaną pewną sztywnością. Nie przynosi żadnego szczęścia ani prawdziwej ulgi, jej działanie polega na czym innym: zamieniając życie w ciąg formalności, pozwala skierować człowieka na inne tory. Pozwala ludziom żyć, a przynajmniej nie umierać – przez pewien czas.”

“Nie wiem, czy jestem bardziej zaskoczona czy rozczarowana: w papierach jest dokładnie to, co mówiłam. Jedyną atrakcję stanowi powracający wpis: "Myśli s brak". Myśli s, zawsze skrótem, jakby samo słowo miało magiczną moc. Jak w horrorach: trzy razy wypowiesz przed lustrem "samobójstwo" i wyjdzie z niego twój sobowtór z gotową pętlą.”

“Nie zapominaj, że śmierć była zawsze blisko mnie, zbyt blisko, abym nie przywykła do jej chłodnego, kojącego dotyku, abym nie musiała do niego przywyknąć. Pamiętaj także o tym, że kochałam i że to miłość skazała mnie na śmierć. I przecież jestem, mimo wszystko jestem, mówię do ciebie. Moja jedyna miłość zwyciężyła raz jeszcze, żyję, mogę patrzeć na drzewa chwiejące się w wietrze, do moich oczu dobiega daleki błysk latarni. Słyszę szum spienionej wody i czuję, jak w mojej piersi delikatnie uderza najczulszy ze wszystkich odmierzających czas instrumentów - serce. Jest jeszcze ciągle słabe, ale bije dzielnie i z wielką cierpliwością przetacza ciepłą krew. Posłuchaj, przyjacielu, te wszystkie kartki to jego rytm.”

“Niebuhr [Oden's Doctoral adviser at Yale and leading 20th century Christian theological ethicist] wanted all of his graduate students to have some serious interdisciplinary competence beyond theology, so I chose to be responsible for the area of psychology of religion. I hoped to correlate aspects of contemporary psychotherapies with a philosophy of universal history. The psychology that prevailed in my college years was predominately Freudian psychoanalysis, but my clinical beginning point in the late 1950's had turned to Rogerian client-centered therapy. The psychology that prevailed in my Yale years was predominantly the empirical social psychologists like Kurt Lewin and Musafer Sherif. I gradually assimilated those views in order to work on a critique of therapies and assess them all in relation to my major interest in the meaning of history.”

“Niekedy mám dojem, že sme globálna „kindergarten“. Sme v stave akejsi infantilizácie ľudskej rasy. To obrovské vymývanie mozgov, ktoré sledujeme, je iné, ako bolo vymývanie mozgov v komunizme či nacizme. Dnešné vymývanie mozgov sa zakrýva ideou šťastia jedinca, humanity. Hovorí o tom, že život je príjemná hra, všetko je krásne a všetko je ako v škôlke hravé. Ale pritom nám chce globálny svet všetko predať, to, čo reálne nepotrebujeme, ponúknuť nám zábavu, ktorá nás robí detskými. Ale deti sú najlepší zákazníci, lebo nepremýšľajú, nechajú sa rýchlo zviesť a ľahko sa udržia vo svojej naivite. Kdekoľvek v Amerike, v Európe, na Blízkom východe sa nechávame zabávať. Ľudia prestávajú čítať noviny, knihy, nepozerajú televízne správy, nevedia, čo sa deje. Hrajú hry na svojich smartfónoch, vlastné vzťahy riešia ako spoločenskú hru. Je to globálna tendencia byť infantilným. A to sa reflektuje aj v politike: ľudia volia zabávačov, ľudia volia klaunov, volia tak, akoby voľby boli zábavný program. Ľudia v Británii hlasovali za brexit preto, že čakali, aký z toho bude škandál, ak sa to podarí. Keby nehlasovali za brexit, bola by to nuda a oni sa chceli zabávať. Vôbec netušili o ekonomických vzťahoch s EÚ, čo to spraví s medzinárodným obchodom, ako to zasiahne do života miliónov ľudí. Len čakali, že to bude isto vtipné, keď budú hlasovať za brexit.”

“Niektórym się wydaje, że czubkiem można zostać ot tak, ni z gruchy, ni z pietruchy. Ze na przykład najspokojniej w świecie spacerujesz sobie z rodziną, aż tu nagle doskakujesz do drzewa i zaczynasz je kopać, dopadasz wózeczka i plujesz dzidziusiowi w ryło, podnosisz nogę i obsikujesz kulę kaleki, jednym słowem - odbija ci. Albo inaczej, zwyczajnie szykujesz się do spania, ucałowałeś rodziców, przyjaciół, żonę, dzieci, meble, oszczędności, ubranka, bojler, umywalkę, podeszwy swoich butów, muszlę klozetową. Po prostu dostajesz hyzia. Nie, nie i jeszcze raz nie. To może jeszcze inaczej - przeglądasz pocztę, popijając poranną kawę (zachowanie w normie, tylko trochę niezdrowe dla pęcherza) i trafiasz na wredny list na swój temat, anonim. Sklecono go przy pomocy liter powycinanych z różnych piśmideł, których nie czytujesz, pośrednio zmuszając cię tym sposobem do ich lektury. - Łajdaki! Nie uda się wam! - wydzierasz się z pianą na ustach i ciach! dostajesz kuku na muniu. Bo zachodzące w mózgownicy procesy chemiczne uległy zakłóceniu, jako że bolą cię zęby. Albo dlatego, że w dzieciństwie mamusia i tatuś nie kochali cię dość mocno, bo słońce grzeje coraz słabiej, a księżyc wchodzi przez okno dwanaście po północy. Nie. nie. nie. NIE. NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE. Kto jak kto. ale ja znam się na tym i mogę stwierdzić, że ci, którzy tak mówią, po prostu bredzą. Nigdy w życiu nie zająłbym tak eksponowanej pozycji, na samym szczycie hierarchii chorób umysłowych, gdybym nie poświęcał każdej sekundy na ciężką, wytrwałą, drobiazgową pracę nad sobą i swoimi uzdolnieniami. Jeśli człowiek nie stawia sobie wymagań, to do niczego nie dojdzie. Dzisiejsza młodzież chciałaby dostać świra - bo to całkiem fajne - ale bez tego wysiłku, który jest niezbędny. Owszem, być szurniętym to nic trudnego. Ale żeby zostać prawdziwym, wielkim, pierwszorzędnym szaleńcem, na to - wierzcie mi - trzeba się nieźle napocić. A czasami trochę wypić: nie jestem wymagający, trzy kieliszki wystarczą. Ale przede wszystkim, przede wszystkim, przede wszystkim - z czego nie zdajemy sobie sprawy i czego powtarzać nigdy dość - świrowanie to wynik zbiorowego wysiłku! Tak, koleżanki i koledzy, zatkało was, co? "Jak to? Wariowanie to zajęcie grupowe? Ten się chyba z głupim widział!" No dalej, lżyjcie mnie, nie żałujcie sobie. Och, przyznaję, że niełatwo to znieść, ale kiedy za twoimi plecami stoi murem zespól, wszystko staje się prostsze. A ja, czego nie należy zapominać, mam najlepszą ekipę na świecie. Byłem we wszelakich szpitalach, u najróżniejszych psychiatrów. Wszyscy połamali sobie na mnie zęby. Najbardziej nieustępliwi, którzy od pierwszego spotkania wyrokowali z okrutnym uśmieszkiem: "To nic takiego, nic poważnego, raz dwa wróci pan do siebie." No i co? Figa z makiem. Jak wysiadają ci mądrale, teraz, gdy nikt, nawet najciemniejsza z pielęgniarek nie może zaprzeczyć, że jestem przykładem najwspanialszego, najelegantszego, najosobliwszego obłędu w stylu francuskim z końca dwudziestego wieku? Ale ja nigdy, przenigdy nie zapominam, nawet gdy piję samotnie, że udało mi się dzięki innym, dzięki mojemu zespołowi. To on przypominał mi nieustannie, że świat jest przeciw mnie, że ludzie chcą moich pieniędzy i mojej śmierci, że nie spoczną, dopóki nie wymażą mnie z listy żyjących. Dziękuję. Dziękuję wam wszystkim.”